Polska odpuszcza karę Gazpromowi? Kontrowersyjna decyzja rządu
Minister Domański utrzymał w mocy stanowisko sprzeciwiające się wykorzystaniu zamrożonych rosyjskich aktywów do egzekucji należności – donosi "Puls Biznesu".
Sprawa dotyczy jednego z postępowań prowadzonych przez UOKiK w związku z budową Nord Stream 2. Początkowo urząd domagał się od Gazpromu kary w wysokości 50 mln euro za brak współpracy podczas śledztwa, jednak sądy ostatecznie utrzymały sankcję w wysokości 40 mln euro, czyli około 174,5 mln zł. Mimo prawomocnego wyroku należność do dziś nie została uregulowana.
Chodzi o zamrożone rosyjskie aktywa
Decyzja Prezesa UOKiK utrzymana w mocy przez sądy uzyskała przymiot prawomocności, jednak rosyjski koncern nie uiścił należnej kwoty. W konsekwencji urząd podjął działania egzekucyjne, zmierzające do zaspokojenia należności z zamrożonych udziałów Gazpromu w spółce EuRoPolGaz.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wyraził krytyczną ocenę stanowiska Ministerstwa Finansów, podkreślając, że urząd dysponuje prawomocnym tytułem wykonawczym oraz skutecznie obronił legalność wydanej decyzji w postępowaniu sądowym. W jego ocenie wstrzymanie czynności egzekucyjnych może istotnie ograniczyć, a nawet uniemożliwić, skuteczne dochodzenie należności przysługujących Skarbowi Państwa.
Skąd taka decyzja?
Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście uznał, że egzekucja z zamrożonych aktywów jest dopuszczalna. Przeciwnego zdania był jednak Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu, który odpowiada za wykonywanie sankcji wobec rosyjskich podmiotów. Według tej instytucji zwolnienie części zamrożonych aktywów mogłoby zostać uznane za pośrednie udostępnienie środków objętej sankcjami spółce. Minister finansów rozstrzygnął spór na korzyść tej interpretacji.
Ekspert podatkowy Radosław Żuk uważa jednak, że stanowisko resortu jest błędne. Jego zdaniem przejęcie pieniędzy przez państwo nie oznacza przekazania ich Gazpromowi, a unijne przepisy dopuszczają wykorzystanie zamrożonych aktywów do wykonania prawomocnych orzeczeń sądowych.